2014-04-24

Tajemnica męskiej dziurki

ŁUKASZ DUSZA

UdostępnijShare on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0

butonierkaJest taki punkt na męskiej mapie wizerunkowej, który został zapomniany, a do którego powrót daje niesamowite rezultaty. Przyciąga uwagę, pozwala zapamiętać naszą osobę – co w efekcie prowadzi do wyróżnienia się z tłumu. Zapytasz zapewne – czy jest to możliwe w świecie wszechobecnych garniturów i „biznesowego marszu pingwinów”?

Butonierka, bo o tej cudownej dziurce dziś mowa, pochodzi, a jakże, z ubioru wojskowego. Kiedyś jedyną funkcją ubrań takich jak płaszcze i marynarki była ochrona termiczna. Aby żołnierz był użyteczny militarnie dbano, by jego okrycie wierzchnie zapięte był pod szyję. Do tego celu właśnie służył guzik schowany za jedną z klap i dziurka na guzik po drugiej stronie. W ten sposób można było skuteczniej chronić się przed niepogodą i chłodem.

 

Z czasem zastosowanie to przeniknęło również do „cywila”. Jednak moda jest nieubłagana. Marynarki zmieniały krój, klapy malały, tak, że nie można już się było pod szyją spiąć dla okrycia. I nasza dziurka została, taka samotna, bez odpowiedniego wkładu. Na szczęście gentlemani pierwszej połowy XX wieku wiedzieli, co z tym zrobić.

Róże, goździki oraz inne (obowiązkowo żywe) kwiaty zagościły w męskich klapach. Czy to było efektowne? Zawsze można było wręczyć go kobiecie, uzupełniało bukiet perfum, ożywiało wygląd. Po prostu genialnie rozwiązanie, gdy chcemy zwrócić na siebie uwagę, wybrnąć z niezręcznej damsko-męskiej sytuacji lub rozlać rumieniec na twarzy spotkanej ślicznotki.

Czas jednak płynie i na naszej ziemi zagościła II wojna światowa, gdzie liczyła się dużo bardziej surowa użyteczność, a zaraz potem miłościwie nam panująca Jedyna Słuszna Partia.

Tworzony wokół przyozdobionej butonierki piar kapitalistycznego rozmachu skutecznie na kilka dekad odstraszył potencjalnych dandysów (pomijając nieugięte modowo chlubne wyjątki).

tumblr_mb9p5hNLiZ1qfinvdo1_1280Obecnie przypominamy sobie jak korzystać z własnej dziurki. Pojawiają się kwiaty, emblematy podkreślające nasze zainteresowania, pasje czy cele. Dzięki temu mężczyzna, elegancki mężczyzna, w biznesie i na ulicy staje się zjawiskiem, złodziejem ulotnych kobiecych spojrzeń.

Wpinki do butonierki nie są dla każdego, o nie! Jeśli dopiero zaglądasz za pierwszy róg wizerunkowego labiryntu, to nie warto rzucać się z motyką na słońce. Jednak jeśli meandry outfitu są dla Ciebie zabawą i chcesz rozwijać swój styl – polecam Ci serdecznie wprowadzenie tego dodatku od święta i na co dzień.

Obecnie wybór na polskim rynku w tej kwestii nie jest zbyt duży, jednak widać niewątpliwy rozwój tego sektora, a co za tym idzie, nowe możliwości zachowania indywidualności w świecie biznesowego boomu, zalewu start up’ów i wszelakiej maści sprzedawców.

 

Najprawdopodobniej największy wybór sprawdzonych jakościowo wpinek znajdziesz na timefordesign.pl. A na moich profilach społecznościowych możecie podglądać jak sam się tym bawię.

UdostępnijShare on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0